Creative Commons License
Zdjęcia są dostępne
wg licencji Creative Commons
-Podanie autorstwa
("przemyski.blox.pl")
-Użycie niekomercyjne
-Bez utworów zależnych
2.5 Polska
.






Przeszukaj zasoby strony:
Blog > Komentarze do wpisu

"Pierwsza węgiersko-galicyjska kolej żelazna"

zwana też "magistralą transkarpacką". Stan obecny:

magistrala transkarpacka

Z przewodnika po Bieszczadach wydawnictwa "Rewasz" (wycofany z nowszych wydań rozdział "Z Przemyśla do Zagórza koleją"):

Mało kto zdaje sobie sprawę, że ta podrzędna jednotorowa linia, którą obecnie przejeżdżają dwa pociągi na dobę, była jedną z najważniejszych transkarpackich magistrali monarchii austro-węgierskiej, łączącą Przemyśl przez Zagórz i Łupków z Budapesztem, że miała dwa tory, że jeszcze przed wojną jeździły tędy międzynarodowe pociągi pospieszne. Kolej ta miała kiedyś poważne znaczenie strategiczne. Budowano ją pośpiesznie w okresie sporego natężenia stosunków międzypaństwowych w Europie. Jednocześnie powstawała wielka twierdza w Przemyślu. Poszczególne odcinki oddawano do użytku od maja 1872 r. do grudnia 1872 r., a w 1874 r. gotowy był tunel pod Przełęczą Łupkowską" ( - do dziś jeden z dłuższych i jedyny tunel pod przełęczą głównego grzbietu Karpat w Polsce)

 

magistrala transkarpacka

 

Po wojnie część tej linni znalazła się na terenie Związku Radzieckiego. Rzecz sprowadzała się do tego, że pociągi bez odprawy granicznej wyjeżdżały z Polski, by ponownie do niej wjechać w Krościenku w Bieszczadach. Taka bezpaszportowa "wyprawa zagraniczna" była jędną z atrakcji wyjazdu w Bieszczady dla całych pokoleń turystów. Krążyło na ten temat wiele opowieści. Pociąg był obsadzany przez radzieckich pograniczników, a powodem do jego zatrzymania mógł być nawet wyrzucony przez okno ogryzek - za każdym razem należało stwierdzić, czy "pakunek" nie zawiera wrogich materiałów propagandowych. Z resztą (podobno) istniał zakaz otwierania okien.

Stopniowo ruch na trasie zamierał. Powodem był kiepski stan torów i wydłużający się czas przejazdu, a przysłowiowym "gwoździem do trumny" okazały się przede wszystkim "opłaty tranzytowe", jakich zażądała już niepodległa Ukraina. W pierwszej połowie lat 90-tych ruch wstrzymano. Nie zmienia to faktu, że nawet dzisiaj prawdopodobnie jechałoby się tędy szybciej, niż obecną, okrężną trasą przez Jasło (5 godzin z Rzeszowa)

 

magistrala transkarpacka

 

Ta smutna historia miała szansę potoczyć się inaczej. W 1951 roku przeprowadzono największą od 1945 roku korektę granic. Polska oddała ZSRR miasta Bełz, Sokal, Krystynopol w województwie Lubelskim, a w zamian za to otrzymała Ustrzyki Dolne z przyległościami. Mówiło się nieoficjalnie, że przyczyną tej wymuszonej "wymiany" były bogate złoża węgla występujące na Sokalszczyźnie, a także, że pierwotnie zamiana miała przebiegać w taki sposób, by cała linia kolejowa Przemyśl - Zagórz znalazła się na terytorium Polski. Związek Radziecki zażądał jednak dopłaty w złocie (złoża węgla były "tajemnicą", choć niebawem wybudowano tam cztery kopalnie). Polska dopłaty odmówiła. Granicę przykrojono więc tak, że wycinek magistrali pozostał w ZSRR.

Dziś to historia niemal zapomniana. O dawnym stanie rzeczy świadczą jeszcze nalepione w wielu wagonach PKP "schematy sieci kolejowej w Polsce", gdzie linia ta wciąż oznaczona jest jako istniejąca.

Nawet Wikipedia podaje całkowicie błędny opis do hasła "pierwsza węgiersko-galicyjska kolej żelazna" (ed. 25.04.2009 - zauważyłem, że to stwierdzenie już straciło na aktualności - opis poprawiono)

Na zakończenie, fragment dawnej mapy, z zaznaczonym (czarną kreską) niemal idealnie prostym przebiegiem granicy państwowej na tym odcinku.

 

mapka

 

 


czwartek, 06 września 2007, jsherburt

Polecane wpisy

  • 620 lat odnowienia praw miejskich

    Jest z tą rocznicą pewien problem. Z jednej strony Przemyśl cierpi na głód historycznych rocznic, bo ta największa - 1000-lecie istnienia na kartach historii, p

  • Krystyn

    Na Placu na Bramie stoi, pogrążony w militarnym uniesieniu: Krystyn Szykowski wysławił się tym, że... Pamięć o Szykowskim i bitwie pod Kormanicami to jeszcze j

  • Mury miejskie

    Najlepiej zachowane dawne obwarowania miejskie przy ulicy Basztowej Tuż za nimi znajduje się klasztor Ojców Karmelitów Bosych. Z daleka, w niszy znajduje się fi

Komentarze
Gość: Syku, 195.117.30.*
2007/09/07 22:29:07
Jak to mozliwe ze kursują ta trasą 2 pociagi na dobe ? skoro wyglada jakby od 10 lat nie jechal tamtedy zaden pociag ??
-
2007/09/08 01:37:55
albo ja nie napisałem wystarczająco jasno, albo nie doczytałeś do końca ;-)
-
Gość: Piotrek, 195.117.30.*
2007/09/08 23:34:49
"Mało kto zdaje sobie sprawę, że ta podrzędna jednotorowa linia, którą obecnie przejeżdżają dwa pociągi na dobę, była jedną z najważniejszych transkarpackich magistrali "

Dla mnie powyższy fragmet oznacza ze chyba wyraziłes sie nie do końca jasno.
-
2007/09/09 15:23:10
A prawo cytatu? Jest napisane skąd:
"Z przewodnika po Bieszczadach wydawnictwa "Rewasz" (wycofany z nowszych wydań rozdział "Z Przemyśla do Zagórza koleją", no i jest to wyróżnione kursywą!
No a potem jest wyjaśnienie:
"Stopniowo ruch na trasie zamierał. Powodem był kiepski stan torów i wydłużający się czas przejazdu, a przysłowiowym "gwoździem do trumny" okazały się przede wszystkim "opłaty tranzytowe", jakich zażądała już niepodległa Ukraina. W pierwszej połowie lat 90-tych ruch wstrzymano."
Czy Wy czytacie tylko pierwsze 3 zdania, czy jak? :D
-
Gość: RobertoBaggio, *.mcon.pl
2007/09/09 15:48:22
To jest ta linia kolejowa co leci na Ukrainę przez Pikulice i Malhowice i później do Ustrzyk Dolnych?

Nie czytałem tekstu, tylko popatrzyłem na fotki.
-
2007/09/09 18:52:21
Ta!
-
Gość: Szy., *.gprsbal.plusgsm.pl
2007/09/14 11:34:56
Ile jest takich miejsc, w które kiedyś włożony wiele sił i środków, a dzisiaj zamierają, podczas gdy kiedyś wielu ludziom przynosiły korzyści...

---

Fajnie się czyta 'przemyski', pozdrowienia.
-
Gość: RB, *.mcon.pl
2007/09/14 22:55:31
W PRL-u tą linią również jeździły pociągi.
-
Gość: Maria, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/19 16:49:57
witam, nie bardzo podoba mi się zamieszczona stara mapka, ale mniejsza z tym.
W roku 1967 albo 68 jechałam tą koleją z Przemyśla (chyba do Ustrzyk Dolnych). Przejazd był faktycznie nie lada atrakcją !!! Jednym pociągiem" za granicę" i bez paszportu. Z tego co pamiętam to na stopniach każdego wejścia do pociągu stał (wisiał) jeden człowiek - pogranicznik ? strażnik ? i faktycznie pilnował, czy coś nie wypada z okien pociągu - każdy skrawek papieru, nawet bilet tramwajowy był pretekstem do zatrzymania pociągu - byliśmy o tym informowanie na początku podróży. Ponadto wewnątrz wagonu też jechali strażnicy i pilnowali, czy coś złego się nie dzieje. Natomiast na stacjach kolejowych, przez które pociąg przejeżdżał stali ludzie mieszkający zapewne w pobliżu, a w większości dzieci o "biednym" wyglądzie (u nas było nieco lepiej).Wzajemnie przyglądaliśmy się sobie i mogliśmy tylko pomachać i uśmiechnąć się. Długi czas myślałam o tych ludziach a szczególnie dzieciach. Gdy po wielu latach miałam przyjemność "bawić" w Przemyślu i Krasiczynie - kolej ta już nie jeździła. A może szkoda ? Tyle tytułem wspomnień.
A blog bardzo mi się podoba, tak jak miasto i jego okolice. Napewno jeszcze pojawię się w P. Serdecznie pozdrawiam.
-
Gość: mig, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/11 19:54:39
Tak właśnie pamiętam podróż tamtą koleją:) Jechałem latem 1982 roku (stan wojenny) podczas obozu wędrownego w Bieszczadach. Z kolegą byliśmy w liceum szkolnymi fotografami. Widok zza okien pociągu był dość niezwykły: kilka krówek i pilnujący je emeryci i dzieci. Wszyscy w czerwonych kaloszach i z czerwonymi parasolami gdyż padał deszcz:) Postanowiliśmy uwiecznić to na kliszy, ale - wiedząc o żołnierzach na stopniach wagonu i oficerze w wagonie - zdjęcia robiliśmy stojąc na środku przedziału. Po 2-3 minutach, gdy już siedzieliśmy, wszedł do przedziału oficer: "Oddajcie aparaty". Straciliśmy kilka filmów, a do końca podróży mieliśmy obstawę dwóch zołnierzy z kałasznikowami:)
Tak czy inaczej, wspominam to chyba najmilej z licznych wóczas atrakcji (m. in. ogłądanie meczu o srebro podcazas mistrzostw świata w Hiszpanii w leśniczówce), które były ulotne, bo Bieszczady to są niezmienne i to najlepsze miejsce, jakie można sobie wymarzyć.
Spod napisów, na wówczas stacjach radzieckich, przebijały polskie napisy, miejscowi przyjaźnie nas pozdrawiali, linia kolejowa przebiegała niemal przez podwórka gospodarstw. Aż chciało się wysiąść. To był jedyny raz, gdy byłem w ZSRR (bo w końcu byłem:)). Często lubię o tym opowiadać młodym ludziom, jako o ciekawostce politycznej, historycznej, obyczajowej i wielu jeszcze innych.
Pozdrawiam!
-
Gość: Kozioł, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/01 19:02:47
Pozwolę sobie dorzucić trzy grosze swoich wspomnień o tej magicznej linii kolejowej, do której mam wielki sentyment. Było to niewątpliwie jedno z wielu kuriozów PRL-u. Jechałem linią trzykrotnie, w latach 70-tych, ostatni raz bodaj w 1979 r. Pociąg zatrzymywał się tuż przed zaoranym, szerokim pasem granicznym z drutami kolczastymi. Na stopniach stawali radzieccy pogranicznicy, wołali, by zamykać okna i pociąg ruszał przemierzając kawałek terytorium ZSRR, mijając stacyjki Dobromil i Chirow (Chyrów). Jechał bardzo powoli, by nic nie umknęło uwagi strażników, więc zagraniczny odcinek pokonywał - o ile pamiętam - w ok. 30 minut. Rzeczywiście po drodze mijało się głównie młodzież i starszych pasących krowy. Utkwił mi w pamięci "filmowy" obrazek  pastuszek lub starszy pastuch pilnujący krów, siedzący na małym wzniesieniu i grający na harmonii. Przez wiele lat nie mogłem odżałować, że zabrakło mi przy każdej z tych podróży odwagi, by z głębi wagonu zrobić choć kilka fotografii, bojąc się reakcji jadących w pociągu pograniczników radzieckich. Dopiero wpis mojego poprzednika (wyżej) potwierdził mi, że nie miało to większego sensu. Ciekawe, czy uda się linię przywrócić do życia, z praktycznych i komercyjno-turystycznych powodów? Może kiedy Bieszczady zostaną naprawdę odkryte przez tzw. "starą" Europę, obie strony (polska i ukraińska) dogadają się, a sygnatariusze układu z Schengen znajdą jakieś formalne rozwiązanie.
Autorowi/Autorom blogu dziękuję za szacunek dla wspomnień o węgiersko-galicyjskiej kolei.
-
2010/11/03 18:03:01
Dla takich komentarzy warto jest prowadzić bloga...
-
Gość: Maciek, *.leczyca.vectranet.pl
2010/11/07 18:52:22
Jeszcze w latach 80-tych linią tą kursował pospieszny pociąg z Warszawy do bodajże Zagórza, a zwał się "Bieszczady".