Creative Commons License
Zdjęcia są dostępne
wg licencji Creative Commons
-Podanie autorstwa
("przemyski.blox.pl")
-Użycie niekomercyjne
-Bez utworów zależnych
2.5 Polska
.






Przeszukaj zasoby strony:
Blog > Komentarze do wpisu

"Znajdź różnicę" - czyli o współczesnym barbarzyństwie architektonicznym.

Stosunek do własnego dziedzictwa historycznego zawsze świadczył o poziomie cywilizacji, czyż nie?

Proponuję zabawę. Poniższe zdjęcie to moja amatorska reprodukcja fotografii, przedstawiającej południową pierzeję przemyskiego Rynku. Pochodzi z albumu "Przemyśl" Tadeusza Budzińskiego i przedstawia stan na lata siedemdziesiąte.

Tadeusz Budzinski - Rynek w Przemyślu

A teraz proszę uważnie spojrzeć na dwie fotografie zamieszczone poniżej. Przedstawiają one stan bieżący, z października 2007. Można zauważyć pewne różnice... Dla ułatwienia interesujące obszary zostały oznaczone czerwnonymi kwadratami.

rynek

 

Przemyśl - Rynek

Dla wyjaśnienia: pierzeja południowa jest najcenniejszą w całym mieście. W chwili obecnej jest nieco przysłonięta rynkowymi lipami, ale niedługo ma to ulec zmianie, wraz z zapowiadanymi pracami w Rynku. Te kamienice to prawdziwy skarbiec architektury - są bardzo archaiczne, zawierają wiele elementów średniowiecznych i renesansowych, często niesamowite, autentyczne układy wnętrz z zachowaną "wielką izbą" i sienią. Piwnice, kolebkowe sklepienia, ogromne przypory, podcienia, czy renesansowy portal, który skrywa niepozorna "siedemnastka" (to ta różowa). Polichromie kryjące się pod wiekowymi warstwami tynków, ujawnione podczas badań architektonicznych... Wydaje się, że stan tych kamienic powinien być oczkiem w głowie służb konserwatorskich...

Przejdźmy więc do różnic:

  • kamienica narożna (kwadrat pierwszy od lewej na fotografii Budzińskiego) - ze zdumieniem zauważycie, że ktoś... wybił w murze okno! Jak to okno wygląda i czy pasuje do całości - odpowiedzcie sobie sami. Równocześnie zamurowano ozdobny otwór. Przyznam, że nie mam pojęcia kiedy to się stało, wygląda na to, że niedawno...
  • najcenniejsza, renesansowa kamienica, zwana "Kamienicą Hildów" (kwadrat środkowy u Budzińskiego) - od lat nie może doczekać się remontu. Po II wojnie światowej ktoś powiększył i obniżył okna na pierwszym piętrze, co zniszczyło całą kompozycję elewacji. Ale wtedy były inne czasy i kamienicom wyrządzano o wiele straszniejsze rzeczy... Nie jest to zmiana która zaszła "niedawno", więc nie widać jej na fotografiach, ale trzeba o niej przypominać. Czas to zmienić...
  • kwadrat trzeci od lewej. Obiekt przeszedł adaptację poddasza. Były tam trzy okna. I są... tylko jakieś większe? Nieproporcjonalne? Nie pasujące do całości? Ta kamienica ma prawdziwego pecha. Poza nieszczęśliwymi oknami zauważycie na niej charakterystyczny dla krajów trzeciego świata zewnętrzny klimatyzator. W Rynku! Na zabytku! Mieści się w niej ekskluzywny fitness klub. Właściciele upstrzyli ją też ogromnym (i nielegalnym) szyldem, który ściągnęli dopiero po interwencjach w lokalnej prasie. A przedtem wyglądało to tak:
fitness

Wyobraźcie sobie, że w Rzeszowie, Krośnie czy Krakowie ktoś samowolnie wybija sobie okno w cennej, przyrynkowej kamienicy, albo że montuje tam zewnętrzny klimatyzator. Skandal? Ale nie w Przemyślu. Wyobraźcie sobie też, że ... to właśnie w Przemyślu urzęduje Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków. Jego siedziba znajduje się ...trzy ulice dalej!!!

Oku Pana Konserwatora polecam również:

  • Willę na zabytkowym (i zaskakująco spójnym), prawie stuletnim osiedlu "Winna Góra", wybudowanym dla oficerów i urzędników "Twierdzy Przemyśl". Pokazany obiekt właśnie przeszedł tak zwaną "adaptację parteru":
Winna Gora - adaptacja

 

  • Modernistyczną kamienicę na rogu Chopina i Sienkiewicza, zatopioną (wraz z całym detalem) w styropianie - pisałem o niej TUTAJ .
  • Modernistyczną kamienicę z ulicy Chopina, której nadbudowano dach z wyciętym(!) narożnym balkonem. Zapewniam, że właściciel musi mieć wspaniały widok... Widzieliście kiedyś modernizm ze spadzistym dachem z czerwonej dachówki? Nie? W Przemyślu to możliwe:
modernizm z dachem
  • Willę z ulicy Sienkiewicza - połowicznie (ach te stosunki właścicielskie) zatopioną w styropianie, z karykaturalnie odtworzonym detalem w postaci obrzydliwych brązowych pasów (przepraszam za słabą jakość - zdjęcie z telefonu sklejone z dwóch części):
sienkiewicza
  • Willę "Jadwiga" przy Wybrzeżu Jana Pawła II. Choć niezwykle starannie odremontowana przez znanego przedsiębiorcę, utraciła ogromną, dwupoziomową werandę. Wraz z nią swój cały styl i urok, niestety. Podobno weranda była spróchniała...
  • Tak zwany "Dworek Orzechowskiego", w rzeczywistości prawdopodobnie XVI/XVII wieczny domek kanoniczy przy katedrze. Przykład na to, że pieniądze szczęścia nie dają i że kościelny inwestor może popełniać równie rażące błędy, jak świecki. Skandaliczna, poniżej wszelkiej krytyki kolorystyka i dach z wielkimi lukarnami (głód powierzchni lokalowej?) - dach, którego w takiej formie nigdy nie było!!!
Dworek Orzechowskiego po remoncie

Poniżej zdjęcie dworku sprzed kilku lat:

  • Monumentalny gmach Wyższego Seminarium Duchownego. Najpierw dokonano adaptacji poddaszy przez dobudowanie koszmarnych lukarn. Potem wymieniono okna na nowe, ale o całkiem innym podziale (na pewno łatwiej się je myje i były tańsze, ale czy o to chodzi?). Ostatnio podziurawiono ściany tajemniczymi drzwiami i oknami, które nawet nie są symetryczne w stosunku do elewacji. A przecież jeszcze nieco ponad 20 lat temu ten budynek (i nie tylko) udawał przedwojenne Wilno w "Kronice wypadków miłosnych" Andrzeja Wajdy. Teraz już by nie mógł...

O czym to wszystko świadczy? O tym, że zabytek często przegrywa w starciu z prywatnym inwestorem. O tym, że nie szanuje się śladów przeszłości. O tym, że niektórzy inwestorzy są wybitnie egoistyczni. Także o tym, że niektórym zupełnie nie zależy jak wygląda ich obiekt, pod warunkiem, że wygodnie się w nim mieszka, lub przynosi on stosowny zysk. Przede wszystkim o tym, że służby konserwatorskie nie radzą sobie z zastaną sytuacją.

Słyszałem, że władze miasta chciały utworzyć stanowisko miejskiego konserwatora zabytków. Niestety konserwator wojewódzki zazdrośnie strzeże swoich kompetencji, choć jak widać zajęty całym Podkarpaciem nie radzi sobie z najbliższą okolicą swojego urzędu. Szkoda. Wszyscy za to zapłacimy, kiedy miasto bezpowrotnie straci swój charakter i wdzięk. Tylko, że wtedy będzie już za późno.

środa, 17 października 2007, jsherburt

Polecane wpisy

  • Pani śpiewa

    To troche prywata. Wspomnienie pewnego ślubu...

  • W mroku tonąc

  • Dom Narodowy

    Czy raczej Narodny Dim. Taka placówka kulturalno - oświatowa mniejszości ukraińskiej w Przemyślu. Budynek, o który toczyło się wiele sporów...

Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/17 14:53:54
To jest właśnie samo życie - gratuluję spostrzegawczości. Trzeba ten artykół koniecznie wysłać do Konserwatora Zabytków i miejscowych gazet.

Pozdrawiam Bojan
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/18 13:40:06
Świetny artykuł!!!
Zgadzam sę z tym zeby wysłać ten tekst do gazet. Konserwatora Zabytków nawet on nie ruszy wiec nie ma co się wysilać... Człowieka ogarnia bezsilność. Cieszę się bardzo, że ktoś w ogóle zauważył problem.
Gratuluje świetnych zdjęć - wszstkich zdjęć!!!
Pozdrawiam :)
-
2007/10/18 19:15:50
Nic dodać nic ująć, faktycznie mógłby ten artykuł pojawić się w prasie bo pewnie dużo osób nie zdaje sobie sprawy z zachodzących zmian lub nie zwraca na nie uwagi a warto bo miasto mamy ładne:) Pozdrawiam.
-
2007/10/18 23:37:52
Niestety, ale mam wrażenie, że ten temat tak naprawdę nikogo nie interesuje.
Chlubnym wyjątkiem była nagłośniona przez prasę i zakończona połowicznym sukcesem (klimatyzator pozostał) sprawa fitness klubu w Rynku.

P.S. Dokonałem małego uzupełnienia o nowy obiekt.
-
Gość: reed, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/06/28 21:22:31






















konserwatorem wojewódzkim jest pani, nie pan