Creative Commons License
Zdjęcia są dostępne
wg licencji Creative Commons
-Podanie autorstwa
("przemyski.blox.pl")
-Użycie niekomercyjne
-Bez utworów zależnych
2.5 Polska
.






Przeszukaj zasoby strony:
Blog > Komentarze do wpisu

Kopyśno - wizyta we wsi, która nie istniała (do niedawna)

Trudno jest pisać o miejscach, do których ma się silny stosunek emocjonalny. Pamięć, jak wiadomo, bywa kapryśna - po latach zniekształca wspomnienia, często nadając im nowa formę. Ale, tak czy inaczej, wieś Kopyśno (zwana też Kopysno lub Kopystno) była dla mnie (i dla wielu innych osób) prawdziwym miejscem magicznym. W pewnym sensie, wciąż nim pozostała, pomimo wielu, nie zawsze korzystnych zmian.

Jeszcze niedawno Kopyśno było miejscowością wymarłą, zagubioną w sercu jednego z najbardziej niedostępnych rejonów pogórza przemyskiego. Nie można było dotrzeć tam żadnym środkiem lokomocji. Jedynie dłuższa wędrówka coraz bardziej zanikającą ścieżką doprowadzała zaskoczonego wędrowca na widokowe siodło, gdzie dość znienacka pojawiały się drzewa owocowe - oczywisty ślad działalności człowieka. Po chwili trafiało się do centrum dawnej wsi, a tam ukazywały się walące się i zapadające pod własnym ciężarem chaty, stara cerkiew z zarośniętym cmentarzem, zamulona studnia, przydrożne krzyże.

 

Kopysno - przydrożny krzyż

 

Kopysno - jedna z chalup

 

W bezpośredniej bliskości wznosi się Kopystanka - najwyższy i jedyny prawdziwie widokowy "szczyt" Pogórza Przemyskiego, przypominający miniaturę którejś z bieszczadzkiech połonin. Jak okiem sięgnąć, wszędzie lasy, łąki i przejmująca pustka, kojarząca się doświadczonym turystom chyba tylko z niektórymi częściami Beskidu Niskiego.

 

Kopystanka - panorama
(kilka innych, ciekawszych panoram z Kopystanki opublikowałem już kiedyś - część 1 i część 2)

 

Inną atrakcją jest zlokalizowane w pobliskim lesie wczesnośredniowieczne grodzisko - jeszcze jeden dowód długiej i intensywnej obecności człowieka na tych terenach. Nic dziwnego, że rejon ten przyciągał różnej maści indywidualistów. Swego czasu jedna z chat (dopóki nie spłonęła) była bazą przemyskich harcerzy.  Tutaj także usiłował żyć człowiek, którego w swoich opowiadaniach nazywaliśmy "ekologiem". Przeprowadził on nieudaną próbę zasiedlenia tego miejsca, usiłując żyć w spartańskich warunkach z dala od cywilizacji. W końcu "ekolog" opuścił Kopyśno, podobno z powodów rodzinnych (miało urodzić mu się dziecko), ale wydaje mi się, że głównym motywem tej decyzji mógł być jego zaostrzający się konflikt z leśnikami i myśliwymi - jedyną prawdziwą i uznawaną władzą w tych rejonach. Lokalna prasa donosiła, że był oskarżony o podcinanie piłą myśliwskich ambon. Nie wiem czy to prawda...

 

Niegdyś Kopyśno było dużą i nadzwyczaj ludną wsią. Pochodził stąd ród Kopystyńskich - drobnej szlachty ruskiej - jego najwybitniejszy przedstawiciel Michał Kopystyński, to ostatni prawosławny władyka (biskup) przemyski (w pierwszej połowie XVII wieku) - jego śmierć zakończyła "wojnę biskupów" (unickiego z prawosławnym) będąca jednym z nieprzewidzianych skutków unii brzeskiej (- także później, w XIX wieku, z tej rodziny pochodziło wyjątkowo wielu już greckokatolickich (unickich) księży). Przełomem w dziejach tego miejsca był czas po II Wojnie Światowej. Mieszkańcy, w większości Rusini, zostali wysiedleni w ramach akcji Wisła.  Jedynie kilkorgu najwytrwalszym rodzinom udało się powrócić na "ojcowiznę" - ci są dzisiaj pochowani na miejscowym cmentarzu. Ich potomkowie nie pokochali jednak życia w tak odludnym, oddalonym od cywilizacji i całkowicie pozbawionym infrastruktury miejscu, przez co wieś wyludniła się zupełnie po raz drugi. Po śmierci ostatniego mieszkańca i odejściu "ekologa" zapanowała całkowita pustka.

 

Kopysno - dzwonnica

Zależnie od pogody, Kopyśno przypominało miejsce z fantastycznej baśni, albo miejsce z gotyckiego horroru. Malownicze resztki dawnej cywilizacji  pochłaniane przez przyrodę, a to wszystko w całkowitej ciszy.

 

Niedawno miejscowość ponownie odżyła. Do dwóch chat powrócili potomkowie właścicieli, lub nowi właściciele. Część gruntów sprzedano, zauważyłem powstający dom letniskowy (wbrew pozorom odludne pogórze staje się coraz modniejsze wśród wtajemniczonych ludzi z wielkich miast, miejscem powstawania ukrytych rancz i wakacyjnych domów). Uporządkowano jedyną sensowną drogę dojazdową od strony wsi Rybotycze. Pojawiły się stawy i zwierzęta domowe.

 

Można pomyśleć, że to koniec legendy tego niezwykłego miejsca? Niezupełnie. Na razie Ci ludzie przypominają kolonizatorów, wiele zależy od tego, czy przyjdą za nimi inni. Żyją w spartańskich warunkach mając kilka kilometrów do najbliższego sklepu czy przystanku. Robią to z chęci, a nie z konieczności. Ciekawe, czy uda się kolejna próba zasiedlenia tego pięknego miejsca?

Spoglądam na nich z zazdrością. Kiedyś patrzyliśmy na to miejsce jak na naszą własność. Niemal "Tajemniczy ogród" dostępny tylko dla wtajemniczonych. Teraz jestem tu tylko gościem, niezbyt życzliwie obszczekiwanym przez psy. Coś się skończyło. Coś się zaczęło.

 

Polecam bardzo ciekawą stronę stworzoną przez ludzi związanych z Kopyśnem więzami krwi, zawierającą wiele informacji i ciekawostek:

http://kopysno.republika.pl/menu.htm

 

 

Droga do Kopysna

Droga do Kopyśna od strony Bryliniec - na szczęście nie jedyna prowadząca do wsi, ale najbliższa od strony Przemyśla. Trudno tędy przejechać nawet rowerem.

 

Droga zanika, ale na szczęście prowadzi nas czerwony szlak...

 

Po wyjściu z lasu na widokowe siodło... Cywilizacja? brak.

 

Kopysno - dzwonnica przy cerkwi

Stara dzwonnica...

 

Kopysno - cerkiew

Miniaturowa cerkiew - tutaj podobno pochowano Michała Kopystyńskiego - ostatniego prawosławnego biskupa przemyskiego w I połowie XVII wieku.

 

Kopysno - nagrobek na cmentarzu

Jednen z wielu nagrobków na cmentarzu. Nazwiska ruskie, polskie, żydowskie...

 

Kopysno - chalupa 

Tutaj wrócili ludzie... 

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z lata 2007. 

 

Wpis dedykowany  J. W.  - z najlepszymi życzeniami z okazji urodzin - czyli osobie, z którą miałem przyjemność niegdyś poznać to fantastyczne miejsce
i odbyć wiele wycieczek po Pogórzu ;-)

środa, 05 grudnia 2007, jsherburt

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Jaslaw, *.ds.uj.edu.pl
2007/12/05 09:47:55
Hej, w 47 mozemy juz mowic o Ukraincach:)w tym przypadku nazwa Rusini choc tez poprawana wydaje mi sie zbyteczna, wiem bo moja babcia pochodzi z tej miejscowosci:) pozdrawiam serdecznie!!
-
Gość: Ash, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/05 23:23:08
:o) Jsherburt, ależ mi sprawiłeś radość Twoimi życzeniami urodzinowymi. Codziennie tu zaglądam na przemyski.blox, albo co drugi dzień ;) ale nie spodziewałam się przeczytać takiego wpisu. Pojawienie się wieloznacznej nazwy "J.W.", to dla mnie kolejny powrót, nie tylko do mojego miasta, ale i do naszych "starych" czasów.
Dziękuję Ci, Jsh.
Tymczasem, J.W./Ash
-
2007/12/06 18:57:54
JASLAW - święta racja. Czy znasz stronę, którą poleciłem we wpisie? Prowadzą ją ludzie, którzy szukają informacji o wszystkich dawnych mieszkańcach i wszelkich innych wiadomości związanych z tym miejscem. Może powinieneś napisać do nich? Pozdrawiam.

ASH - naprawdę dobrze jest Cię tu widzieć :-)
-
Gość: , *.mcon.pl
2007/12/28 10:12:59
Chciałam tylko naprostować pewne informacje. Co prawda chata harcerzy spłonęła, jednak przyciągnięci magją Kopystna nie mogli go opuścić. W tej chwili biwaki organizowane są w jednej z chat, udostępnianych za uprzejmością jednego z mieszkańców. Dziękuję za ten artykuł i proszę o więcej takich. Warto by było wspomnieć legędę Kopystna.
-
Gość: , *.gprs.plus.pl
2007/12/30 22:44:44
Cieszę się, że ktoś zechciał wspomnieć o Kopyśnie i stronie internetowej tej miejscowości.
Dla wyjaśnienia dodam, że chata udostępniania przez nas harcerzom nie jest taką zwykłą chatą :)
Poszukujemy wszelkich informacji o Kopyśnie i jej mieszkańcach. Mile widziane fotki, dokumenty i inne materiały na naszą stronę

Janusz Dedio
-
2008/01/17 15:03:18
Drogi Autorze, dziekuje Ci za ta opowiesc. Ktos przyslal mi adres tego blogu wiedzac jak kocham Przemysl.

Teraz moge uciec w okolice Przemysla nawet z pracy:)

Chetnie odwdziecze Ci sie za to co robisz dla kochajacych Przemysl i jego okolice.

Moj dziadek urodzil sie w Wesolej na Pogorzu Dynowskim, los zwiazal go z Przemyslem, jak zreszta i duza czesc naszej rodziny.

Mysle, ze z przyjemnoscia przeczytalbys jego "Wspomnienia", jesli sobie zazyczysz to z radoscia Ci je wysle.

Ewa Henry
-
2008/01/17 20:33:53
Bardzo chętnie, z prawdziwą przyjemnością przeczytałbym - jsherburt@gazeta.pl
-
2008/01/24 04:56:09
Wyslalam Panu email z mojego konta na hotmail
pozdrawiam
Ewa
-
Gość: Leszek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/13 18:18:39
Witam Wszystkich ! Właśnie trafiłem do Was. Do Przemyśla i okolic odnoszę się z dużą ... magią, bo dla mnie to ojczyzna moich Rodziców, skąd wyjechali tuż po wojnie. Całe swoje zycie spędzili w Trzciańcu k/Wojtkowej (czy Wojtkowy). Niestety, już dawno nie żyją, a kiedy żyli byłem zbyt głupi. aby wypytać ich o wszystko. Po ich śmierci, pojechałem tam w 2005 r.. ale zastałem szczątki miejscowości i nikogo kto ich znał. Mam jednak duży sentyment do tych miejsc i chętnie powtórzę moją podróż życia, bo zawsze traktuję wyjazd w te okolice jako Pielgrzymkę. Przepraszam, więcej nie mogę ... (strze@o2.pl)
-
Gość: Iwona, *.dynamic.chello.pl
2016/12/03 21:15:58
Dziękuję za ten artykuł. Niestetety podany link do strony nie działa. A z przyjemnością poczytałabym więcej. W Rybotyczach mieszkali moi dziadkowie i często przez Kopysno przemieszczali się w odwiedziny do rodziny do Rokszyc.