Zakładki:
1. MIASTO:
2. OKOLICE:
3. BLOGI MIEJSKIE:
4. INNE BLOGI:
KONTAKT:

Creative Commons License
Zdjęcia są dostępne
wg licencji Creative Commons
-Podanie autorstwa
("przemyski.blox.pl")
-Użycie niekomercyjne
-Bez utworów zależnych
2.5 Polska
.






Przeszukaj zasoby strony:
piątek, 23 lutego 2007
W końcu mamy zimę i ruszył stok narciarski. Zanim dostarczymy stosowną fotorelację polecamy widok z kamery :)
czwartek, 22 lutego 2007

Mieczysław Orłowicz zaliczany jest do grona "pionierów" polskiego krajoznawstwa
i nowocześnie rozumianej turystyki. Był propagatorem tego, co dziś nazwalibyśmy "zwiedzaniem" - czyli poznawaniem regionów kraju, ich historii i zabytków, będącym przyjemnością i częścią stylu życia. Przyczynił się do tego, że to wcześniej mocno elitarne hobby stało się rozrywką masową. Orłowicz był też jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego (PTK) w 1909 roku i czołowym propagatorem turystyki górskiej. Napisał około 100 przewodników turystycznych, zarówno po regionach kraju, jak i omawiających poszczególne pasma górskie. Dziś jego imię nosi główny szlak sudecki i jedna z ważniejszych bieszczadzkich przełęczy.

M. Orłowicz też autorem pierwszego "prawdziwego" przewodnika po Przemyślu, wydanego w 1917 roku. Jakkolwiek od tego czasu powstało już wiele podobnych publikacji, to przewodnik ten nadal jest szczególnie wartościowy. Wiele ustaleń autora miało charakter pionierski, stąd częste powoływanie się nań - w wielu naukowych publikacjach poświęconych historii i architekturze regionu. Jakiś czas temu ukazał się w księgarniach jego reprint, ale nakład został szybko wyczerpany.

 

Orłowicz.Przewodnik po Przemyślu

 

Ta książka poza walorami historyczno - krajoznawczymi jest też świetną panoramą życia miasta w tamtym czasie. Na jej powstanie miał wpływ przypadek. W wyniku wydarzeń
I WŚ i oblężenia, a potem zdobycia twierdzy, Przemyśl często gościł na łamach światowej prasy (najciekawsze, oryginalne relacje prasowe można zobaczyć tutaj), ale informacje o samym mieście i jego wcześniejszych dziejach były często niedokładne, lub nieprawdziwe. Stąd w kręgu lokalnych towarszystw naukowych zrodziła się idea napisania przewodnika. Tymczasem okazało się, że w mieście służbę wojskową odbywa właśnie M. Orłowicz. Trudno było nie skorzystać z okazji:

"(...) Dukrotne oblężenie, a potem zajęcie przez Rosyan, a w końcu oswobodzenie - sprawiły, że od września 1914 do czerwca 1915 był Przemyśl na ustach wszystkich,
a wyrazem powszechnego zainteresowania się naszem miastem były sprawozdania
i artykuły w prasie całego świata, opisy, pamiętniki, ulotne wiersze i t.p. W powodzi książek i wiadomości dziennikarskich, odnoszących się do Przemyśla, napotykamy co krok na szczegóły niezgodne z rzeczywistością, świadczące o nieznajomości obecnych i minionych jego stosunków. Powodem tego jest brak dziełka, któreby w sposób przystępny informowało o dziejach naszego miasta, jego zabytkach, teraźniejszości
i t.d. "Monografia miasta Przemyśla", napisana przez L. Hausera jest jest za obszerna
i już przestarzała (wyszła w r. 1883), wobec czego zawiera wiele rzeczy nieaktualnych, zaś plan tutejszego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, by w szeregu monografii opracować Przemyśl, z powodu wojny uległ odroczeniu (...) Na samym początku akcyi przyszedł komitetowi w pomoc nadzwyczaj szczęśliwy zbieg okoliczności. Oto dowiedzieliśmy się, że w Przemyślu przebywa w wojsku, Dr. Mieczysław Orłowicz, znany w Polsce turysta, b. prezes Polskiego Tow. turystycznego we Lwowie oraz sekretarz Kraj. Związku Turystycznego, autor cenionych przewodników po Galicyi, Polsce i Europie. Gdy mu
o naszem przedsięwzięciu powiedzieliśmy i o napisanie przewodnika po Przemyślu prosiliśmy, z największą chęcią podjął się tego dzieła, zaraz się do niego zabrał
i w przeciągu 3 miesięcy je ukończył. Za tą obywatelską gotowość, za obdarzenie naszego miasta tak cennym, wiele nowych i ciekawych szczegółów zawierającym Przewodnikiem, wyrażamy Mu na tem miejscu serdeczne podziękowanie
."

Jak każde wydawnictwo komercyjne, przewodnik nie mógł obyć się bez reklam. Wybrałem dwie. Internat Sióstr Felicyanek "za umiarkowaną opłatą przyjmujący uczennice c i k Seminaryum nauczycielskiego i szkół wydziałowych. Zbudowany
z wszelkimi wymaganiami hygieny w zacisznem miejscu nad Sanem; powietrze czyste
i zdrowe z pobliskich lasów i gór o ślicznych malowniczych widokach ze wszystkich stron, mający centralne ogrzewanie, wodociągi, łazienki i mogący pomieścić 250 panienek" :-) No i jeszcze lekcje muzyki za "osobną opłatą", oraz wygodna i obszerna kaplica w której "codziennie odprawia się Msza św."

 

Felicjanki

 

No i "Fabryka maszyn i odlewarnia żelaza - zaprzysiężony rzeczoznawca c.k. sądu",
a w niej "Specyalny oddział naprawy automobili i gum. Warsztaty mechaniczne dla naprawy i rekonstrukcyi maszyn parowych, motorów, urządzeń przemysłowych o gospodarskich"

 

odlewarnia

 

wtorek, 20 lutego 2007
Niniejszy tekst powstał z zazdrości. Że są miasta, w których znajdują się siedziby lokalnych dodatków Gazety Wyborczej, a te dodatki miewają czasem dobre pomysły,
z których nie będzie dane nam skorzystać. Takim dobrym pomysłem jest akcja "przystanek miasto" - mająca pobudzić dyskusję na temat kierunków rozwoju
i pożądanych zmian w 21 polskich miastach (siedzibach regionalnych dodatków "Gazety").
Debata rozpoczęła się od artykułów kontrowersyjnych, w założeniu mających inicjować dyskusje i zachęcać do polemiki - wymieniających "siedem grzechów głównych" każdego z miast.

Niestety nasze miasto nie posiada mediów, które byłyby zainteresowane jego rozwojem, a więc pisałyby szerzej o zamierzeniach i planach, czy prowokowały poważniejsze dyskusje o przyszłości i dlatego musimy obejść się smakiem, albo zaglądnąć do Rzeszowa.
Rzeszowski oddział "Gazety" skupia się na Rzeszowie, czemu trudno się dziwić -
o innych miastach pisuje głównie w kategoriach "przemyt", "przestępczość" lub rzadziej "wydarzenie kulturalne" i "ciekawostki". Omijają nas te wszystkie promodernizacyjne dyskusje, a szkoda.
Może więc warto zastanowić się też nad grzechami Przemyśla?

sobota, 17 lutego 2007

Przemyśl Reformaci

Portal w klasztorze Reformatów. O kościele i zakonie pisaliśmy już tutaj.

 

04:29, jsherburt , detale
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 lutego 2007

za dziennikiem "Nowiny":

Na przemyskim Rynku zostanie "odbudowany” stary ratusz. Nie jako budynek, ale jako mur-obrys wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Stary ratusz stał w południowej części Rynku, w odległości kilkudziesięciu metrów od obecnego głównego budynku Urzędu Miejskiego, patrząc w kierunku kościoła franciszkanów. Obecnie jest zaznaczony czteroma walcowatymi kamieniami. Są mało czytelne, mało kto wie, że w tym miejscu stał niegdyś ratusz. Ostateczna koncepcja przebudowy płyty Rynku w Przemyślu jest w trakcie przygotowań. Raczej na pewno znajdzie się w nim obrys dawnego ratusza. (...) Na modernizację płyty Rynku wykorzystane zostaną 4 miliony zł, które Przemyśl otrzymał z dodatkowej puli rządowej. Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku.
Obrys starego ratusza byłby dodatkową atrakcją dla turystów. Był to okazały budynek, jeden z najpiękniejszych ratuszy w ówczesnej Polsce - mówi Dariusz Hop, przewodnik turystyczny, prezes przemyskiego oddziału PTTK.

Całość artykułu można przeczytać tutaj

 

wtorek, 13 lutego 2007
Temat jest bardzo grząski, przez wielu traktowany wciąż bardzo emocjonalnie, ujęty jednak ze względu na postulaty czytelników :-), którzy często pisząc z bardzo daleka, zupełnie nie rozumieją zawiłych stosunków narodowościowych panujących na tych terenach. Okazuje się, że to co dzisiaj wydaje się nam błahym sporem na łonie pogranicznego miasta, ma długą historię, niezrozumiałą zupełnie bez poznania kilku szczegółów. Właściwie dlaczego dawny kościół Jezuitów jest obecnie katedrą greckokatolicką? W Przemyślu niby każdy o tym wie, a wielu może przedstawić swoją osobistą wersję wydarzeń. Ale ja nie piszę dla Przemyślan, lecz dla tych, którzy są ciekawi. Aby odpowiedzieć na to pozornie proste pytanie, należy się cofnąć właściwie do samych początków miasta.

Pierwszą wzmianką o Przemyślu na arenie dziejów jest informacja zapisana przez ruskiego kronikarza Nestora, brzmi ona mniej więcej tak: "W 981 roku poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich Przemyśl, Czerwień, i inne grody, które są i do dziś dnia pod Rusią". Te "Lachy" (Ci Lachowie?) byli dawniej interpretowani po prostu - jako "Polacy" - w cudzysłowie, bo trudno mówić w ogóle o narodowości w tamtych czasach, a raczej o kręgu kulturowym. Obecnie przeważa pogląd, że "Lachy" to Lędzianie - jedno ze słowiańskich plemion zamieszkujących dorzecze Sanu, tworzących wtedy "strukturę protopaństwową" - coś, a la państwo Wiślan, z ośrodkiem w Krakowie. Ale nawet wielcy historycy nie są co do tego zgodni. U Jerzego Wyrozumskiego znajdujemy tezę, że już wtedy terytorium Lędzian mogło być opanowane przez Mieszka I, zaś Gerard Labuda twierdzi, że Włodzimierz (Wielki) zabrał Grody Czerwieńskie Czechom, którzy wtedy panowali w Krakowie, a więc prawdopodobnie w całej Małopolsce. Nie wiemy więc dokładnie komu Włodzimierz odebrał Przemyśl. Jak było naprawdę - zapewne nigdy się nie dowiemy.

(Tutaj po raz pierwszy skorzystałem z opcji "czytaj dalej" - należy "kilknąć" w widoczny poniżej link "więcej")

czwartek, 08 lutego 2007

Zadymka

Przemysl

Prawie zima. 

środa, 07 lutego 2007

Informacja techniczna

Jeśli nasza strona wydaje Ci się dziwnie szeroka, a banner nie znajduje się idealnie na jej środku, to znak, że należy przesiąść się na firefoxa, albo dokonać uaktualnienia internet explorera do wersji 7.0 :-)

16:34, jsherburt , varia
Link Dodaj komentarz »

Stanisław Orzechowski (1513-1566) i jego boje z celibatem księży

Z domkiem kanoniczym zwanym "Dworkiem Orzechwskiego", którego zdjęcie od strony ogrodu widnieje w poprzednim wpisie, wiąże się kilka naprawdę niesamowitych historii. To właśnie tutaj mieszkał Stnisław Orzechowski - jedna z najbarwniejszych postaci polskiego renesansu, zapalony pisarz polityczny, publicysta i awanturnik, którego perypetie miłosne i wolty światopoglądowe odbijały się szerokim echem w XVI wiecznej Polsce, będąc nieraz przyczyną długich i nadzwyczaj burzliwych sejmowych debat. Jego przepełnione emocjami pisarstwo i nagła zmiana poglądów mocno przyczyniły się do ukształtowania ówczesnej formy ustrojowej i oblicza religijnego kraju.

A było to tak. Orzechowski - syn zamożnego katolickiego szlachcica i córki prawosławnego popa, był typowym dzieckiem swoich czasów i swojej ziemi, rozumianej jako region swobodnego mieszania się i zgodnego współżycia wielu kultur. Jako szósty i najzdolniejszy podobno syn w rodzinie, już od kołyski został przeznaczony do stanu duchownego. Tak jasno zdefiniowana przyszłość nie przeszkodziła mu w długich studiach zagranicznych (lata 1528-1540) w Padwie, Bolonii, Wenecji, Rzymie, Wiedniu, Lipsku i w Wittenberdze, gdzie pod wpływem kontaktów z nauką Lutra miał nawet przejść na luteranizm. W czasie studiów włoskich zawarł też nieco dwuznaczną przyjaźn z innym wielkim humanistą Marcinem Kromerem, towarzyszem, jak sam przyznał, łoża. Później, dokonując gorliwej autokrytyki dotychczasowego żywota, twierdził, że żył rozpustnie, z tłumami nierządnic. Niezbyt dyskretni historycy ustalili, że ów "tłum" ograniczył się właściwie do osoby niejakiej Anuchny z Brzozowa. Powody były następujące - niespodziewanie dla niego zmarli pozostali bracia Stanisława i to na niego spadł obowiązek najważniejszy dla każdego szlachcica - zapewnienia ciągłości swojego rodu. Powinność conajmniej tak samo święta, jak uprzednio otrzymane święcenia kapłańskie. Nie było to chyba szczególnie trudne dla człowieka pogranicza, obcującego przecież z prawosławiem, gdzie małżeństwa księży były dozwolone i którego matka była córką popa. Orzechowski, już jako kanonik przemyski ogłosił więc publicznie, że chce Anuchnę pojąć za żonę, za co groziła kościelna klątwa. Przygotowywał się długo. W 1547 roku wywołał burzę publikując swoją rozprawę teologiczną przeciw celibatowi księży. Pisał w niej "Przyroda ubrała kobietę we wszystkie ponęty naszych zmysłów. Kazała nam kochać ją i pożądać. Posiada ona więcej ponęty, niż my rozumu, więcej piękności, niż my udanego spokoju, którym się bronimy, aby się nie dać porwać marzeniom. Natura ludzka nie zmienia się, jeśli kto księdzem zostanie(...)". Już za to wystąpienie wezwano go przed sąd biskupi. Tymczasem, kiedy na sejmiku ziemskim w Sądowej Wiszni szlachta przyjmuje jego oświadczenie dotyczące ożenku z aplauzem, biskup przemyski Jan Dziaduski skazuje Orzechowskiego na banicję. Sprawa przeniosła się na obrady sejmu i rozpoczęła trwającą 15 lat wojnę Orzechowskiego z biskupem. Na sejmie w 1550 roku Orzechowski wygłosił płomienną mowę w swej sprawie, pozyskał szeroki rozgłos, zrzekł się swoich beneficjów kościelnych, a nawet namówił do małżeńskich planów dwóch kolejnych księży. Wobec poparcia całej izby poselskiej, oraz najbardziej wpływowych osobistości- w tym M. Radziwiłła, M. Zborowskiego i R. Leszczyńskiego, sejm wyrok biskupi odwołał, w sprawie ślubu zalecając jednak, by "zakochany" zaczekał na dyspensę papieża. Orzechowski wziął jednak upragniony ślub, ale już nie z Anuchną, lecz z... podkrakowską szlachcianką Magdaleną Chełmską. Nie przewidział burzy jaką wywoła tym krokiem - wymarzona reforma kościelna, którą chciał zainicjować niejako od wewnątrz, nie została podjęta, za to konflikt z biskupem przemyskim Janem Dziaduskim rozgorzał na nowo. Sprawa przybrała nawet kontekst militarno - siłowy, Dziaduski obawiając się mas wzburzonej szlachty, stojącej murem za Orzechowskim, musiał uciekać z Przemyśla do Brzozowa. Orzechowski został obłożony klątwą, banicją i konfiskatą dóbr - uniknął niebezpieczeństwa i egzekucji wyroku tylko dzięki protekcji możnych magnatów i sile swoich płomiennych, demagogicznych apelów do szlachty. Sprawa Orzechowskiego stała się punktem zwrotnym dla kształtującego się wówczas ruchu egzekucyjnego. Coraz większą popularność zdobywała reformacja, dokonywano masowych konwersji na protestantyzm, a w sejmie zastanawiano się nawet nad stworzeniem kościoła narodowego, na wzór angielski, do czego miał namawiać króla sam prymas. Tymczasem Orzechowski wrócił do Przemyśla, gdzie miał w wkroczyć do katedry w krytycznym momencie odczytywania wyroku kościelnego na siebie. Wkracza na ambonę, gdzie wygłasza kolejną pełną emocji mowę, w której przestrzega przed zagrożeniem dla kraju i wolności ze strony biskupów, przedstawia swoje krzywdy. Następnie udaje się do kancelarii grodzkiej, gdzie wnosi oficjalną skargę, uprzednio opisawszy sprawę. Sejm 1552 roku stał się areną ogólnej rozprawy z klerem, a sprawę Orzechowskiego załatwiono wówczas ostatecznie - uchylając mu już drugi kościelny wyrok. To właśnie wtedy, ostatecznie zniesiono jurysdykcję kościelną nad szlachtą. Tymczasem sam Orzechowski słał do Rzymu prośby o uznanie swojego małżeństwa - co wobec jakże znaczącego milczenia Watykanu nigdy nie nastąpiło. Tymczasem urodziło mu się pięcioro dzieci, a on sam stawał się coraz gorętszym zwolennikiem papieża i kontrreformacji. W swoich pismach nawoływał do uporządkowania królestwa, uznawał nadrzędność władzy papieskiej(!), wzywał do podjęcia krucjaty antytureckiej. Ruch egzekucyjny tracił swój rozpęd i radykalizm, a coraz więcej osób występowało w obronie uprawnień monarchy - właśnie ich przedstawicielem stał się Orzechowski. Były to dla niego trudne lata: katolicy pamiętali mu małżeństwo, niegdysiejszy towarzysz Marcin Kromer napadł na niego w sposób szczególnie perfidny w swoich pismach, odwrócili się od niego protestanci - ich jeszcze niedawny sprzymierzeniec nagle został papistą. Orzechowski aprobował unię polsko-litewską, ale obawiał się że różnice ustrojowe obu krajów mogą wypaczyć słuszną w gruncie rzeczy koncepcję, a robił to w sposób typowy dla siebie - obrażając Litwinów. Przerażała go reforma kościoła w duchu protestanckim - obserwował ferment społeczny związany z działalnością Zboru Mniejszego, oceniając, że jest groźny dla interesów szlachty. Tak samo, jak dalsze postępowanie programu "egzekucji dóbr" - którego wdrożenie było dla niego poważnym ograniczeniem władzy królewskiej, poprzez uniemożliwienie nagradzania osób szczególnie zasłużonych dla Korony. Choć uważany jest za ideologa złotej wolności szlacheckiej, tak naprawdę, choć jego twórczość była niekonsekwentna i przepełniona emocjami, jest raczej prekursorem regalizmu - rozumianego jako specyficzna, polska odmiana konserwatywnego monarchizmu. Jego dorobek literacki pozostał trwałym, choć kontrowersyjnym elementem, który kształtował świadomość całych pokoleń szlachty. Wraz z Modrzewskim głosił idee suwerenności prawa, za Arystotelesem uznawał za ideał ustrój mieszany - z elementami monarchii, arystokracji i demokracji, uznając przy tym że konieczna równowaga tych elementów została zachwiana - na niekorzyść króla. Nieodzowny kompromis pomiędzy monarchią a społeczeństwiem, który zdaniem autora właśnie zaistniał, wymagał troski i zaniechania dalszych niebezpiecznych zmian. Król nie zagraża prawu "przeto nie bójmy się tego nigdy, aby nas ten orzeł nasz polski palcy ostrymi swymi kiedy podrapał tak jako indziej lwowie i orłowie podrapali poddane swe". Do najważniejszych jego dzieł należą historyczne Annales (opublikowane pośmiertnie), Dyalóg albo rozmowa około egzekucyjej Polskiej Korony oraz Quincunx.

 

Przemyśl. Nagrobek Dziaduskiego
Renesansowa płyta nagrobna największego adwersarza S. Orzechowskiego - biskupa Dziaduskiego (zm. 1559) znajduje się w prawej nawie katedry.

 

Patrząc dzisiaj na ten skromny, schowany w cieniu katedry i wielokrotnie przebudowywany dworek, naprawdę trudno się domyślić, że był on miejscem takich wybuchów namiętności, miejscem gorących politycznych i religinych sporów, którymi żyła XVI wieczna Polska.

03:45, jsherburt , varia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 lutego 2007

Przemyśl w XVI wieku

Przemysl.Braun

Oto jeden z najbardziej znanych widoków dawnego Przemyśla, przedstawiający miasto z końca XVI wieku. Jest to rycina ze słynnego atlasu miast świata "Civitates Orbis Terrarum" G. Brauna i A. Hogenberga, a konkretnie z jego szóstego tomu "Theatri praecipuarum totius mundi urbium liber sextus" - wydanego w Kolonii w 1612 roku. Wprawne oko dostrzeże na niej wiele ważnych obiektów, które albo w ogóle nie dotrwały do dzisiejszych czasów, albo zostały gruntownie przebudowane. Dla ułatwienia, charakterystyczne obiekty otrzymały numerację:

1. Kaplica świętego Leonarda na Kopcu

2. Zamek (tu jeszcze przed przebudową dokonaną przez Marcina Krasickiego, a więc w formie wczesnorenesansowej, nadanej przez P.Kmitę)

3. Brama Grodzka (Sanocka)

4. Furta zamkowa

5. Brama Wodna (Krakowska)

6. Brama Lwowska

7. Gotycki kościół Dominikanów (rozebrany w wyniku "kasat galicyjskich")

8. Renesansowy Ratusz (zrujnowany i rozebrany w końcu XVIII wieku)

9. Katedra (wtedy gotycka, obecnie zbarokizowana - z wyj. prezbiterium, któremu przywrócono kształt gotycki w efekcie prac konserwatoskich w XIX w.)

10. Renesansowa kaplica Drohojowskich przy katedrze (istnieje do dzisiaj, ale przebudowana w stylu barokowym w XVII wieku)

11. Najstarszy w mieście, drewniany kościół św Piotra (z charekterystyczną strzelistą wieżyczką, rozebrany przez Jezuitów w XVII wieku)

12. Kościół Franciszkanów (gotycki, obecnie późnobarokowy)

13. Katedra unicka???

14. Dzielnica żydowska (nie widać istniejącej już wtedy, renesansowej "starej" synagogi, spalonej w czasie II W.Ś.)

 
1 , 2