Zakładki:
1. MIASTO:
2. OKOLICE:
3. BLOGI MIEJSKIE:
4. INNE BLOGI:
KONTAKT:

Creative Commons License
Zdjęcia są dostępne
wg licencji Creative Commons
-Podanie autorstwa
("przemyski.blox.pl")
-Użycie niekomercyjne
-Bez utworów zależnych
2.5 Polska
.






Przeszukaj zasoby strony:
poniedziałek, 27 kwietnia 2009

 

Przemyśl. Ukośna ścieżka

 

Link1 Wyniki referendum gminnego w sprawie drzew i nowej architektury na przemyskim Rynku

Link2 Miasto nie zadbało o promocję referendum

sobota, 25 kwietnia 2009

 

Przemyśl. Matka Boska Jackowa

 

Było to w roku 1240. Trwa apogeum najazdu mongolskiego na Ruś. W grudniu pada Kijów. Z płonącego miasta ucieka  św. Jacek Odrowąż. Z koscioła zabiera monstrancję, by nie wpadła w ręce tatarskie i wtedy słyszy głos: "Jacku, mego syna zabierasz, a mnie zostawiasz?" Poza monstrancją Jacek zabiera więc figurę, która potem nazywana będzie Matką Boską Jackową. Na czas podróży ciężka statua w cudowny sposób zmienia wagę. Jacek podąża do swoich stron rodzinnych, do Krakowa, tymczasem sytuacja wojenna staje się coraz bardziej dramatyczna - za kilkanaście miesięcy Tatarzy dotrą aż na Śląsk i zabiją Henryka Pobożnego w bitwie pod Legnicą. Zatrzmuje się we Lwowie, gdzie jego schronieniem miało byc jedno ze wzgórz (nazwane potem jego imieniem) i tam pozostawia figurę, która ostatecznie trafia do Krakowa. Albo: zatrzymuje się w Przemyślu, w niedawno przez siebie założonym konwencie dominikańskim i tam pozostawia figurę, którą w Przemyślu możemy oglądać do dziś. Przynajmniej tyle mówi legenda, a raczej kompilacja dwóch legend. 

W 1760 roku figura uznana zostaje za "cudowną" a w 1766, zgodnie z dekretem papieża, zostaje ozdobiona papieskimi koronami. W 1786 r. na mocy słynnych dekretów cesarza Józefa II (kasata józefińska) przemyski konwent Dominikanów przestaje istnieć, a figura zostaje przeniesiona do przemyskiej katedry.

Są tylko dwa problemy: po pierwsze wg historyków sztuki rzeźba nie posiada cech XIII wiecznych i musiała zostać wykonana później. Ten sam problem odnosi się również do figury pochodzącej ze Lwowa, a przechowywanej dziś przez Dominikanów w Krakowie i datowanej na...  koniec XIV wieku) Zapewne nigdy się nie dowiemy jak było naprawdę. Nie zmienia to faktu, że rzeźba jest wyjątkowo piękna i należy do najbardziej czczonych. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Remonty obiektów historycznych stwarzają okazję do wielu ciekawych spostrzeżeń. W przypadku przemyskiego zamku, którego baszty przechodziły w ubiegłym roku generalny remont, widoczne stało się to, o czym wiemy tylko z książek i zwykle musimy wierzyć im na słowo.

Jak wiadomo, murowany zamek przemyski został wzniesiony na miejscu starego grodu przez Kazimierza Wielkiego (wiemy o tym z przekazu Janka z Czarnkowa). Ten zamek został całkowicie zrujnowany i splądrowany podczas najazdu Wołochów w roku 1498. Odbudowę rozpoczął (z inicjatywy Zygmunta Starego) Piotr Kmita, starosta przemyski w latach 1511-1553, w stylu wczesnorenesansowym. Składał się z zamku właściwego i przygródka. Kmita wzniósł m. in trzy nowe cylindryczne baszty ze strzelnicami, do całości zaadopotował też pozostałą - jeszcze gotycką - basztę czworokątną. Powstało bardzo nowoczesne na owe czasy, regularne, czworoboczne założenie obronne, powszechnie naśladowane przez okoliczną szlachtę (Krasiczyn, Fredropol, Węgierka, Dąbrówka Starzeńska, Rybotycze), które w literaturze nosi nazwę typu "zamków basztowo-bastejowych". Kolejny z wybitnych starostów - Marcin Krasicki, o którym była już wielokrotnie mowa, rozpoczął prace budowlane w latach 1612-1631. Krasicki zamierzał upiększyć zamek nadając mu cechy rezydencjonalne i wzorując sie na swoim niedawno ukończonym zamku w Krasiczynie. Prace te nie zostały jednak nigdy zakończone, Krasicki zdołał wznieść tylko nowe skrzydło mieszkalne oraz podwyższyć dwie (najbardziej eksponowane) baszty przykrywając je manierystycznymi attykami, które dziś są jednym z symboli miasta.  

 

przemyśl - zamek

 

Po co ten przydługi wstęp? Na załączonym zdjęciu, przedstawiającym basztę północną pozbawioną tynków (fotografia z roku 2008) doskonale widać "fazę Piotra Kmity" - bardzo grube, kamienne mury ze strzelnicami i mikroskopijnymi okienkami. Nad nimi widać nadbudowę z cegły. Mury nie są już tak grube i posiadają większe otwory okienne. Ta częśc, wraz z wieńczącą attyką, to dzieło Krasickiego. Nie trzeba już wierzyć na słowo, można po prostu zobaczyć.

00:58, jsherburt , varia
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 kwietnia 2009
 
A w filmie m.in panorama Przemyśla po I wojnie światowej, szyby naftowe zagłębia w Borysławiu (zwanego "galicyjskim piekłem") i ...pozostałych miejsc nie znam. Może ktoś rozpozna?
18:21, jsherburt , varia
Link Dodaj komentarz »
 
łańcut

 Być może należałoby stworzyć kategorię "dalsza okolica", jednak wciąż obracamy się w granicach historycznej Ziemi Przemyskiej, której zachodnia granica przebiega gdzieś na zachód od Rzeszowa. To, co widzimy, nie ma już wiele wspólnego z siedzibą Stanisława Stadnickiego, zwanego "łańcuckim diabłem" lecz jest wygodną, w znaczącej części XIX i XX wieczną (dzięki przebudowie w latach 1889-1911), eklektyczną rezydencją Potockich. Samo miasto i "zamek" stanowiły centrum zarządzania potężną (i bardzo dochodową) ordynacją. Monumentalna neobarokowa fasada zdobi zamek od strony głównego wjazdu. Pozostałe fasady są znacznie skromniejsze, co sprawia wrażenie pewnej teatralności całego założenia...

 

łańcut. zamek - fasada
 
łańcut - zamek
 
łańcut. herb lubomirskich
 

Na honorowym miejscu - pamiątka po dawnych właścicielach Łańcuta - Lubomirskich - tablica fundacyjna wojewody ruskiego i krakowskiego oraz starosty spiskiego Stanisława Lubomirskiego (1583-1649) -  twórcy nowożytnej rezydencji w typie "palazzo in fortezza" i najpotężniejszego w owym czasie magnata Małopolski, z herbem rodowym (Szreniawa bez krzyża).

"Stanisław hrabia na Wiśniczu Lubomirski wojewoda starosta generalny krakowski, zatorski, spiski, niepołomicki, naczelny wódz wojsk królestwa, przeciw Osmanowi cesarzowi Turków i Dzianubet Gorejowi chanowi Tatarów, aby odpocznienie zgotować siłom swoim, staraniem o dobra publiczne, a także wojnami: inflancką, moskiewską, pruską, scytyjską, turecką, wreszcie samym wiekiem steranych, budowlę tę wzniósł i ozdobił. Ażeby zaś pożytkowi wspólnemu mógł służyć, twierdzę dołączył Roku Chrystusowego 1641"

 
łańcut
 
Łańcut jest ewenementem przede wszystkim z dwóch pododów: ze względu na zachowane wnętrza z pieczołowicie odtwarzanym wyposażeniem oraz ze względu na zachowane, niemal kompletne otoczenie"nowoczesnej" rezydencji arystokratycznej - z całym zespołem budynków towarzyszących, pełniących różne funkcje - od stajni i wozowni poprzez  ujeżdżalnię, aż po kort tenisowy i "kasyno" dla urzędników ordynacji.
05:18, jsherburt , okolice
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 kwietnia 2009

http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,6490380,Artysci_i_naukowcy_bronia_przemyskiego_Rynku.html

Szkoda tylko, że to skądinąd szacowne grono nie zauważyło, że swój obecny kształt przemyski Rynek zawdzięcza rewaloryzacji przeprowadzonej w latach sześćdziesiątych. W tym kontekście argument o uświęconych tradycją drzewach i hisorycznych kamieniach, po których chodzili Władysław Tarnowski, Kornel Makuszyński, Artur Malawski czy Otto Axer brzmi co najmniej dziwnie...

Prawda jest taka, że choć obecny projekt przebudowy sprawia wrażenie chaotycznego i oderwanego od kontekstu, to sam Rynek potrzebuje pilnej interwencji, coraz bardziej nie przystając do standardów miejsca, w którym dzieje się życie miasta. Czy doczekamy się w tej sprawie głosu środka, głosu rozsądku? Do tej pory w dyskusji dominują skrajności: albo bezwarunkowa akceptacja obecnego projektu albo całkowita negacja jakichkolwiek zmian...