Zakładki:
1. MIASTO:
2. OKOLICE:
3. BLOGI MIEJSKIE:
4. INNE BLOGI:
KONTAKT:

Creative Commons License
Zdjęcia są dostępne
wg licencji Creative Commons
-Podanie autorstwa
("przemyski.blox.pl")
-Użycie niekomercyjne
-Bez utworów zależnych
2.5 Polska
.






Przeszukaj zasoby strony:
środa, 30 września 2009
wtorek, 29 września 2009

Dolina Sanu na zachód od Krasiczyna jest dla mnie odrębnym, swoistym światem. Oddalają się od niej trakty komunikacyjne, więc możliwość spotkania przypadkowych ludzi, zbłąkanych kierowców czy letników jest znikoma. Miejscowości żyją własnym rytmem,  w lecie stając się głównie miejscem budowy letniskowych domów przez ludzi z większych miast. Bociany wiją gniazda, kombajny koszą zboża... Krajobrazy łagodnieją, stając się typowo pogórzańskie, San płynie wolniej i leniwiej, pachnąc mułem i bliżej niezidentyfikowaną wodną roślinnością. Tutaj już nikogo nie da się nabrać na "zdjęcia z gór", na widoki jakie Pogórze oferuje na południu, wręcz przeciwnie, wszystko zdaje się mówić: to rejon spokojny, łagodny, nadrzeczny - bardziej niż inne nadrzeczne, zapomniany.
Droga wiedzie do promu, dla większości populacji to tak, jakby wiodła donikąd. Kursuje? Nie kursuje? O której?
Rejon był (jest?) mocno niedoinwestowany, gdyż poza wojną i wysiedleniami dotknęła go jeszcze jedna plaga: nasza ex-ojczyzna (PRL) wymyśliła kompleks zapór wodnych na Sanie i cały teren objęła profilaktycznie "zakazem inwestycji". Jak często bywało w tamtych czasach, profilaktyka okazała się trwalsza od właściwej terapii, która to nie nastąpiła do dziś i wszystko wskazuje, że nie nastąpi już nigdy.

Dolina Sanu

Typowy widok na dolinę Sanu i rzekę, która na tym odcinku (od Dynowa do Przemyśla) płynie z kierunku zachodniego na wschód, aby tuż za Przemyślem w postaci mocnego "zawijasa" wykręcić w kierunku północno zachodnim i skończyć (marnie) w Wiśle pod Sandomierzem ;-)

Dolina Sanu - Chołowice

Dawna cerkiew pw. św Michała Archanioła w Chołowicach (zdjęcie... no cóż, wiem, że najlepsze nie jest), spalona przez Sowietów (ponoć była używana jako punkt obserwacyjny) i odbudowana dopiero w latach 1993–96 (w pierwotnym kształcie) jako Kościół Pojednania pw. Ducha Świętego. Z ciekawostek, podobno (bo nie widziałem) polichromia wewnątrz namalowana jest przez Timura Karima, malarza z Tadżykistanu, osiadłego pod Przemyślem (ale zamieszkałego z drugiej strony Sanu).

Dolina Sanu  - Mielnów

A to dawna cerkiew w Mielnowie, w sumie nic ciekawego, murowana z przełomu XIX i XX wieku. Dziś kościół. I właśnie w takich miejscach, w których nie spodziewamy się już zobaczyć niczego interesującego, ot skromna cerkiew/kościół w miłym, widokowym miejscu, wchodzimy na miejscowy cmentarz i znajdujemy to:

Dolina Sanu  - Mielnów - Cmentarz

I teraz same pytania: kim była Marie, której nagrobek do dziś jest największym i najpiekniejszym nagrobkiem na lokalnym cmentarzu, co Czeszka robiła tak daleko od swojej ojczyzny, czy to miłość była, czy raczej wyrzuty sumienia? 3 listopada 1907... Ale dość tych insynuacji, być może wystarczyło kogoś zapytać? Niestety, nie spotkałem nikogo. Google o Marie nic nie wie, znajduje jednak nazwisko "Chvapilova", oczywiście w Czechach... Ten secesyjny krój liter, tak niesamowity i obcy w tym miejscu, jakby prosto z Pragi albo z Brna, jak z plakatu Alfonsa Muchy... I smukłe "C" ozdobione kwiatowym motywem...

Dolina Sanu  - Mielnów

 

W tym miejscu ponad 100 lat temu pochowana została kobieta, w okazałym, secesyjnym nagrobku, z napisami po czesku... Jeszcze rzut oka na Mielnów, w przyszłym roku dojedziemy dalej, do samego promu.

03:41, jsherburt , okolice
Link Komentarze (10) »
piątek, 25 września 2009

Krasiczyn zimą

To jedno z moich starych, ulubionych zdjęć. Pochodzi z zimy roku 2006. Było tu już kiedyś, ale "zniknęło". Teraz pojawia się znowu - zdziwiłem się, że je jeszcze mam. Domowe archiwa fotograficzne im bardziej się rozrastają, tym trudniejsze są do opanowania...

A co na zdjęciu? Staw w Parku Zamkowym w Krasiczynie, zwykle radosny, pełen kaczek, łabędzi i  ...turystów ;-). Wiem, że patrząc na tę fotografię trudno w to uwierzyć...

czwartek, 24 września 2009
wtorek, 22 września 2009
poniedziałek, 21 września 2009

Przemyśl

Dom, który  przed kosztownym remontem wyglądał lepiej,  niż po nim. Stojąca w bujnym ogrodzie asymetryczna willa z dużą, drewnianą, pietrową werandą obrośniętą dzikim winem, stała się chłodną, idealnie symetryczną rezydencją. Zaledwie przeciętną. Musielibyście widzieć w jakim miejscu stoi ten budynek, naprawdę trudno o lepsze. Widok, jaki codziennie towarzyszy gospodarzom jest zniewalający, szkoda, że mogą go oglądać już tylko z okien.

niedziela, 20 września 2009

 

 

Zastanawiam się, na ile blog - taki jak ten, jest miejscem do zwierzeń natury osobistej. W ostateczności, zawsze dobór zdjęć jest wyrazem  intencji autorów, w samych zdjęciach odbija się jakaś część rzeczywistości. Pięknie (jakie to banalne w sumie słowo) zrobiła to Ada, ale ona w ogóle potrafi pięknie pisać, w przeciwieństwie do mnie, coraz bardziej kaleczącego słowa.

Czasem, znienacka, w życiu pojawiają się bariery nie do przeskoczenia. Nie ciekawi nas zupełnie co jest po drugiej stronie, trzeźwo oceniamy swoje możliwości nie ulegając romantycznym mitom, gwałotownym uniesieniom, marzeniom o lataniu ponad. Cokolwiek byśmy zrobili, przeszkoda jest, stoi, nie znika. Pozostaje właściwie zapłakać nad sobą i zawrócić. Albo prosić los, by już nigdy więcej nie musieć zmieniać kierunku, uciekać, wycofywać się.

Chora, toksyczna miłość, fałszywi przyjaciele, zdrowie, finanse, rodzina - każda z tych rzeczy może stać się murem. Samo mówienie o przeszkodach jest dziś passe, w końcu nauczono nas, że przeszkody są po to, by je omijać. Niestety nikt nie dał mi skrzydeł.

03:34, jsherburt , varia
Link Komentarze (5) »
piątek, 18 września 2009

Tarnów. Dworzec

Ekspres "Pieniny" opuszcza Przemyśl o godzinie 4:01. Pasażerowie w nim najczęściej śpią, ale ja nigdy nie mogę, nie potrafię. Jarosław 4:21, Przeworsk 4:42, Łańcut 5:03, słońce wschodzi, Rzeszów 5:22, deszcz, Dębica 6:04, mgła, Tarnów 6:31, otwieram okno, migawka robi "psstrryk", wracam na miejsce.

Dworzec w Tarnowie, jeden z najpiękniejszych na trasie, typowo galicyjskich, w końcu doczekał się remontu. W porannej mgle, pozbawiony tynków, na tle mleczno-szarego nieba. Mimo wszystko, wszystkich przyjemnych i dobrych rzeczy w życiu, zawsze mnie coś ściska. Za dwie godziny opuścimy historyczną Małopolskę i byłą Galicję. Jeszcze tylko Jura i zacznie się Niż Środkowoeuropejski.

23:51, jsherburt , varia
Link Komentarze (5) »
środa, 16 września 2009
wtorek, 15 września 2009

Przemyśl. Kaplica Fredry

Im rzadziej przebywam w Przemyślu, tym częściej nabywam przekonania, że z tamtejsze słońce świeci jakoś inaczej, niż w pozostałych częściach kraju. Być może wiatry wiejące z południa, znad Węgier i Słowacji, przywiewają trochę tamtego, południowego światła. Nagrzane mury i nagrzany kamień maja nawet inny zapach. Ale może to tylko tęsknota za miejscem, w którym zna się każdy mur?

Jak na zawołanie w Gazecie ukazał się (przeciętny) wywiad z Andrzejem Stasiukiem, a w nim:

A co znaczy, że jest pan wieśniakiem?

- Myślę poprzez wieś. Widzę poprzez wieś. Przez ten pejzaż. Miasto mi się wydaje w Polsce czymś umownym, wtórnym. Takim parkiem tematycznym pt. "Cywilizacja Europy Zachodniej". Nie mogę się pozbyć tego wrażenia. Z wyjątkiem Przemyśla, gdzie czas roztapia się i miesza ze światłem. Ostatnio wsiadłem w samochód i pojechałem tam. Myślałem o Schulzu. W tym świetle, w złuszczeniu murów, w meandrujących uliczkach jakby żywcem wlała się jego proza i tam zastygła.

Czyli coś jednak jest z tym światłem.

 
1 , 2